Inspektorzy z Dolnośląskiego Inspektoratu Transportu Drogowego zostali poproszeni o skontrolowanie autobusu, którym dzieci z jednej z legnickich szkół miały jechać na wycieczkę do Wałbrzycha. Zbiórka dzieci przed wyjazdem i jednocześnie podstawienie autobusu miało nastąpić w dniu dzisiejszym o godzinie 9.00.
Jakież było zaskoczenie inspektorów transportu drogowego, jak również  planujących wycieczkę nauczycieli,  kiedy okazało się, iż pod szkołą stał przedmiotowy autobus, ale …….. bez przednich kół i części drążków kierowniczych. Konstrukcja pojazdu była wsparta na drewnianych klockach. Kierowca, który znajdował się obok autobusu tłumaczył, że po dowiezieniu innej grupy dzieci do szkoły, dokonywał w pojeździe wymiany wspomagania kolumny kierowniczej.
Po chwili jednak oznajmił, że dzieci pojadą na wycieczkę autobusem, który stał zaparkowany na pobliskiej ulicy. Okazało się, że kierowca drugiego autobusu nie dysponował żadnymi dokumentami uprawniającymi do wykonywani tego typu przewozów, w tym m.in. wypisem z licencji. Ponadto kontrola stanu technicznego drugiego autobusu, którym awaryjnie planowano przewóz, wykazała poważne usterki techniczne, które potwierdzono w okręgowej stacji kontroli pojazdów. Autobus miał niesprawny układ hamulcowy, wycieki płynów eksploatacyjnych w okolicy silnika (pod silnikiem zamontowano plastikową wanienkę, z której przelewał się kapiący z silnika olej) i opony o różnej rzeźbie bieżnika. Jak można się domyśleć wycieczka nie doszła do skutku.
Obydwaj kierowcy wykazali się całkowitym brakiem odpowiedzialności. Poważnej naprawy autobusu dokonywano bezpośrednio przed wejściem do szkoły. Autobus bez przednich kół, wspierając się na drewnianym klocku mógł przecież runąć na biegające wokół dzieci. Nie był w żaden sposób zabezpieczony. Jedno z przednich kół ważące kilkadziesiąt kilogramów stało oparte o żywopłot, kolejne o autobus.